Dlaczego imbir?

Jeśli śledzicie moje konto na Instargamie , to doskonale wiecie, że imbir na stałe zagościł w moim menu w formie ginger shots. Wcześniej piłam ciepłą wodę z imbirem i cytryną do śniadania, kiedy jednak mój M. podarował mi slow juicer, zakochałam się w ginger shots! Przygotowuję je raz w tygodniu i mogę się nimi delektować przez 7-10 dni. Zanim jednak podam Wam przepis poczytajcie o tym dlaczego imbir jest nieodłącznym składnikiem mojego menu.

 

Imbir jest przyprawą o ogromnej mocy, która jest stosowana w Azji od ponad 2000 lat. Właściwości lecznicze imbiru zostały potwierdzone naukowo. Oto powody dla których powinniście zaprzyjaźnić się z tą przyprawą:

  1. Działa rozgrzewająco, jest bogaty w substancje antybakteryjne, antywirusowe, przeciwzapalne i przeciwbólowe – zwalcza stany zapalne w organizmie, zmniejsza i zapobiega występowaniu migreny, łagodzi (w większości przypadków eliminuje!) bóle menstruacyjne, pomaga w leczeniu kaszlu, grypy i przeziębienia
  2. Poprawia samopoczucie, wspomaga pracę wątroby i pomaga oczyścić z toksyn 
  3. Poprawia przemianę materii, procesy trawienne i ułatwia spalanie tłuszczy – ułatwiając trawienie pomaga osobom cierpiącym na zaburzenia trawienia pobudzając wydzielanie śliny i soku żołądkowego, leczy wzdęcia, zwalcza pasożyty w jelitach
  4. Działa moczopędnie, przez co wspomaga oczyszczanie nerek – jeśli masz problem z obrzękami koniecznie sięgnij po tą przyprawę! Problem zniknie możecie być tego pewni.
  5. Dostarcza witamin i mikroelementów, 
  6. Działa jako środek przeciwwymiotny i łagodzi mdłości – szczególnie polecany dla kobiet w ciąży, sprawdza się także w przypadku choroby lokomocyjnej czy niestrawności, przeciwdziała wymiotom po narkozie i chemioterapii
  7. Pomaga obniżyć poziom cukru we krwi – jeśli masz IO albo cukrzycę imbir jest Twoim naturalnym przyjacielem w walce z tymi paskudami,
  8. Zapobiega problemom sercowo – naczyniowym – poprawiając krążenie krwi, zapobiegając tworzeniu się zakrzepów, polecany dla osób z podwyższonym cholesterolem

Przekonałam Was? Super! Łapcie dwa proste przepisy, które pomogą Wam zaprzyjaźnić się z imbirem.

Ciepła woda z imbirem i cytryną

Sposób wykonania:

  1. Pokroj lub zetrzyj ok. 3cm korzenia imbiru, zalej wrzątkiem (ok. 100ml) i odstaw na noc.
  2. Ok. 30min przed śniadaniem uzupełnij szklankę o kolejne 100ml wrzątku i dodaj sok z 1/2 cytryny. Wymieszaj i wypij.

Napar ma dość specyficzny smak, dlatego tez zajęło mi trochę czasu żeby sie przyzwyczaić. Jeśli nie lubicie smaku cytryny możecie dodać odrobine miodu w celu osłodzenia napoju.

Ginger shots

Sposób wykonia:

  1. 4cm imbiru, zielone jabłko i 1/2 cytryny wrzuć do sokowirówki wolnoobrotowej
  2. Wypij kieliszek tego soku codziennie do śniadania

Jeśli sok jest dla Ciebie za mocny możesz dodać troszkę więcej cytryny. Ja przygotowuję ginger shots na 7-10 dni odpowiednio zwiększając proporcje składników.

 

„Eat less from the box and more from the Earth”

 

Continue Reading

Wiosenne porządki

”Porządki w domu przed świetami są ważne, ale równie ważne jest posprzątanie mojej duszy. Oczyszczam sie z dawnych urazów i złości. Chce mieć czyste serce, wtedy dużo łatwiej sie żyje.”

Zainspirowana wpisem na jednym z blogów (niestety nazwa mi gdzieś umknęła, wiec jeśli jesteś autorka bloga, którego czytałam koniecznie sie ujawnij!) oraz spacerami nad morzem – miałam czas na przemyślenia, postanowiłam zrobić wiosenne porządki w moim domu i życiu.

Podczas moich spacerowych przemysleń powstała kolejna TO DO LIST na okres wiosenno-letni, która krok po kroku będę realizować.

1.Przegląd szafy

Ten punkt wymaga bałaganu, opróżnienia całej szafy (nawet pochowanych w zakamarkach drobiazgów) i silnej woli! Przecież nie zawsze jest łatwo pozbyć sie swoich ulubionych spodni, mimo iż nie nadają sie już one do noszenia.

216H

Ja zawsze dziele ciuchy i buty na 3 kategorie:

I. Ciuchy noszone najcześciej – te wiadomo powinny zostać w szafie, jednak ze względu na częste noszenie niszczą sie szybciej. Dlatego tez, przeglądam je pod względem użyteczności do noszenia. Wszystkie przetarte, sprane, dziurawe rzeczy i znoszone buty laduja w worku, reszta ładnie poskładana wraca do szafy.

II. Na specjalna okazje – w tej kategorii znajdują sie sukienki, szpilki, przebrania (Duńczycy maja manie imprez tematycznych, wiec możecie sobie tylko wyobrazic jakie cuda mam w szafie) etc. Przeglądam je pod względem nadchodzących okazji, ulubieńców i rozmiaru. Jeśli waham sie i zastanawiam, czy coś mi sie przyda w moim przypadku wiem, ze sie nie przyda – laduje wiec wraz z ciuchami z powyższej kategorii w worku.

III. Rzeczy nie noszone przez ostatnich kilka miesięcy (nie mowię tutaj o odzieży i obuwiu sezonowym) – wybór co zrobić z ciuchami z tej kategorii jest prosty. Jeśli nie nosiliśmy czegoś przez kilka miesięcy (dla mnie jest to czas 10-12 miesięcy). Ba! Nawet nie pamiętaliśmy, ze mamy to w swojej szafie to nosić tego już nie będziemy! Nie ma co sie zastanawiać, gdybać tylko takowe rzeczy sprzedać/wydać.

Powyzsza selekcje wykonuje dwa razy do roku. Kiedy sezony drastycznie sie zmieniają. Robię miejsce na nowe fatałaszki, a jednocześnie pomagam potrzebującym. Podczas tegorocznego wiosennego sprzątania zaniosłam 3 duże worki odzieży do Duńskiego Czerwonego Krzyża.

2. Porządki ogrodowe.

Jestem szczęściara, która posiada malutki ogródek. Jako, ze jest on ‚polaczony’ z kuchnia w okresie wiosenno-letnim korzystamy z niego bardzo często – jest to nasz letni salon, w którym jemy posiłki.

Nie mam niestety dużego doświadczenia w ogrodnictwie, wiec jeśli macie jakieś rady dla laika dotyczące sadzenia warzyw, owoców, ziół i kwiatów dajcie znać. Wszelka pomoc miłe widziana.

3. Pić więcej wody i różnego rodzaju herbat ziołowych

Jestem kawoszem! Jednak nie idzie mi za dobrze z piciem herbaty, a przecież kazdy wie, ze herbata zielona, czerwona, biała etc. maja właściwości zdrowotne. Dlatego tez silne postanowienie picia więcej herbaty i minimum 2 litrów wody dziennie.

kaboompics.com_Tea time

4. Pić więcej zielonych soków warzywnych

Jem zdecydowanie za mało surowych warzyw! Jakoś nie umiem się przekonać do ich smaku i wybieram tylko swoje ulubione, przez co staję się bardzo monotematyczna.. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad zakupem slow juicer, żeby soki warzywne zagościły w mojej diecie. Mój M. zafundował mi taki sprzęt na naszą rocznicę! Od kiedy to małe cudo zamieszkało w mojej kuchni eksperymenty z sokami warzywnymi nie mają końca! Jeśli macie jakieś sprawdzone przepisy na pyszne soki koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu.

5. Raz w tygodniu domowe SPA.

W formie relaksu w każda niedziele organizuje sobie domowe SPA. Jakaś maseczka, pielęgnacja włosów, malowanie paznokci, cokolwiek mi wpadnie do głowy byle tylko zając sie swoim ciałem. Wiadomo, ze czasami brakuje nam czasu, bądź zamiast skupić sie na sobie wolimy nasz cenny czas podarować innym, jednak czy aby na pewno nie warto inwestować w siebie? Ja osobiście uważam, ze raz kiedyś można myślec tylko o sobie i wykazać sie odrobina egoizmu – stad moj pomysł na domowe SPA.

6. Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu.

Dosc dużo czasu spędzam na aktywności fizycznej, jednak odbywa sie ona zazwyczaj na siłowni. Kiedy pogoda dopisuje i słońce swieci zdecydowanie łatwiej jest mi sie zmobilizować i korzystać z uroków mieszkania nad morzem. Przynajmniej raz w tygodniu jakiś spacer, jogging, a nawet jazda na rolkach w pięknych okolicznościach przyrody musi być.

418881_483128481698662_710292596_n

7. Wizyta u stylisty.

Postanowilam coś zmienić! W swoim wyglądzie i poradzić sie specjalisty. Jakiś mowy kolor włosów, moze inna długość, delikatne zmiany ubraniowe. Zawsze chciałam spróbować, jednak nigdy nie miałam odwagi – w tym roku to nastąpi! Możecie być pewni, ze cały proces udokumentuje i podzielę sie z Wami.

121H

Jakie są Wasze pomysły na wiosenne porządki? Robicie sobie taka listę? Podzielcie sie swoimi pomysłami.

Continue Reading

Jak to jest z tą motywacją?

 

„Challenges are gifts that force us to search for a new center of gravity. Don’t fight them. Just find new way to stand” 


W zeszłym tygodniu wzięłam udział w konferencji dla nauczycieli wychowania fizycznego, której tematem przewodnim był: Change of Prespective. Spotkałam tam wielu inspirujących ludzi i zaczęłam się zastanawiać: Jak to jest z tą motywacją? Jakie sytuacje motywują nas do działania? Co nam podcina skrzydła? Kiedy nic nam się nie chce i stoimy w miejscu?

Muszę przyznać, że nie mam jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Myślę, że nie ma złotego środka motywującego ludzi do działania. Każdy z nas jest inny. Musicie pamiętać, że to co działa dla jednych niekoniecznie zadziała dla innych.

Jeśli czytaliście moją historię to wiecie, że kilka lat temu miałam depresję.. Z pomocą rodziny i przyjaciół udało mi się z tego wyjść. Łatwo nie było, jednak wszystko powoli zaczęło się układać. Nie zawsze było kolorowo. Każdy ma swoje wzloty i upadki. Po kilku tłustych latach przyszedł czas na chude.. Zła wiadomość goniła kolejną.. Mogłabym godzinami opowiadać co było nie tak jak być powinno, ale czy to ma sens? Zdecydowanie NIE!

Po tych wydarzeniach zniknęłam z sieci.. zrobiłam kilka kroków w tył, żeby nabrać dystansu i zastanowić się czego tak naprawdę chcę od życia? Co chcę zmienić? Co zostawić? Ten nadmiar pesymizmu zmotywował mnie do działania! Znalazłam sposób na zmianę wszystkich negatywnych myśli w coś pozytywnego! Powstały nowe pomysły i rozpoczęłam nowe projekty.

Moją motywacją do działania i podążania za moimi marzeniami okazały się negatywne wydarzenia, które zawładnęły moim życiem. Brzmi banalnie? Być może.. jednak prawdziwe! Oto co postanowiłam:

  1. Odwiedzać częściej moją rodzinę  – Mimo dzielących kilometrów (Kopenhaga – Poznań) postaram się odwiedzać moją rodzinkę co 1-2 miesiące.
  2. Opublikować książkę kucharską  – Moje eBooki możecie już znaleźć na blogu: Śniadania w planach jest jednak rozszerzona wersja w języku polskim i angielskim. Trzymajcie kciuki!
  3. Podróżować – Nie tylko palcem po mapie! Zobaczyć miejsca o których zawsze marzyłam.
  4. Zaangażować się w pracę fundacji  – Uczestniczyć w konferencjach i pomóc jeśli tylko moja pomoc będzie potrzebna
  5. Zdrowie, zdrowie i jeszcze raz zdrowie – Niestety przez ostatnich kilka miesięcy i gorszych dni moje zdrowie fizyczne i psychiczne trochę podupadło.. Nie trzymałam diety (tak! jestem tylko człowiekiem.. ) i z aktywnością fizyczną też nie było jakoś powalająco.. Nie ma więcej wymówek! Zdrowe ciało i umysł są mi potrzebne do reazlizacji moich planów i podążania za marzeniami
  6. Być Egoistką!  – Czasami trzeba postawić na siebie! Jeszcze nikomu nie zaszkodziła szczypta zdrowego egoizmu. Pokochaj siebie i żyj swoimi marzeniami – kiedy mówią Ci że czegoś nie osiągniesz udowodnij im że się mylą! Inwestuj w siebie! Relaksuj się! Dbaj o siebie!
  7. Być wdzięczną – Najważniejsze to być wdzięcznym za to co mamy – takie proste i prawdziwe.

Co Was motywuje do działania? Coś pozytywnego? Coś negatywnego? A może wstaliście rano z łóżka i postanowiliście działać?

 

Continue Reading

Rzucam cukier

Dziś staram się Was namówić do rzucenia cukru. Głupie? Może. Po przeczytaniu książki: ” Rzucam cukier” oraz mojej walce z insulinoopornością doszłam do wniosku, że jest to coś czego chciałabym spróbować!

Dlaczego dziś? Bo do Wielkanocy zostały dokładnie 55 dni, a według naukowców potrzebujemy 21-66 dni, żeby zmienić nawyk z perspektywy psychologicznej. Idealnie! W tym roku zrobię wszystko, żeby mi się udało. Tegoroczne wypieki na Wielkanoc będą jeszcze zdrowsze i bez cukru. Już się nie mogę doczekać moich eksperymentów w kuchni, a co za tym idzie kolejnego eBooka.

Mam nadzieję, że tym razem rzucę cukier na całe życie. Taki mam cel – trzymajcie kciuki!

Jeśli zastanawiacie się czy musicie rzucić cukier, odpowiedzcie na kilka pytań, które zadaje Sarah Wilson w swojej książce:

  1. Czy popołudniami doświadczasz spadku energii?
  2. Czy po posiłku czujesz potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego?
  3. Czy po zjedzeniu masz uczucie wzdęcia?
  4. Czy po zjedzeniu jednego kawałka ciasta trudno Ci nie sięgnąć po następny?
  5. Czy masz oponkę w okolicy brzucha, choć pozostałe części Twojego ciała są szczupłe?
  6. Czy często miewasz poczucie, że jesteś nieco otępiały i nie w formie? 

Jeśli większość odpowiedzi była pozytywna, to tak jak ja jesteście uzależnieni od cukru! Nie pozostaje Wam nic innego, jak przyłączyć się do tego eksperymentu. Łatwo nie będzie.. Ba! Pierwszy tydzień będzie okropny (szczególnie wizja Tłustego Czwartku może utrudnić Wam podjęcie decyzji), samopoczucie nie najlepsze, ale dajmy sobie czas. Motywujmy się wzajemnie, a pozbędziemy się tego paskudnego uzależnienia. Przejdziemy razem przez etapy opisane w książce. Co tydzień będę w skrócie opisywać co zawiera kolejny etap. Razem będzie łatwiej! Obiecuję!

ETAP I = 1 TYDZIEŃ 

Sarah Wilson radzi, żeby dokonać kilku prostych zmian w diecie. Zmniejszamy ilość spożywanego cukru, także tego, który uważamy za „dobry”. Nie ma czegoś takiego! CUKIER TO CUKIER! Ograniczamy słodkie napoje, cukier w kawie i herbacie, odmawiamy kawałka ciasta. „Im mniej cukru w Twoim organizmie w chwilii wkraczania w 2 tydzień odwyku, tym łatwiej Ci pójdzie”

Autorka książki tłumaczy, że naszym najgorszym wrogiem jest FRUKTOZA. Ma ona dość długą listę grzechów:

  • sprawia, że jemy więcej, 
  • zamienia się bezpośrednio w tłuszcz,
  • szkodzi nam.

Wiele badań wskazuje, że fruktoza:

  • „hamuje funkcjonowanie układu odpornościowego, przez co trudniej nam zwalczać infekcje, 
  • zaburza równowagę mineralną w naszym ciele, wywołując niedobory i zakłócając wchłanianie minerałów, 
  • wtrąca się w kwestie płodności,
  • przyśpiesza proces starzenia, 
  • ma związek z rozwojem raka piersi, jajników, prostaty, odbytnicy, trzustki, płuc, woreczka żółciowego i żołądka, 
  • zwiększa ryzyko demencji, 
  • powoduje nadkwasotę, niestrawność i zespół złego wchłaniania, 
  • może spowodować nagły wyrzut adrenaliny, a także odpowiadać za hiperaktywność, niepokój i spadek koncentracji” 

Przekonałam Was? Super! Teraz musisz zrobić coś jeszcze.. Zmierz się w pasie, talii i biodrach oraz zrób zdjęcie sylwetki – najlepiej rano, przed śniadaniem. Za 4 tygodnie porównamy, jak zmieniły się nasze sylwetki po rzuceniu cukru. Ja mam już pierwszy dzień za sobą. Oznajmiłam mój cel w pracy i najbliższym, żeby mieć dodatkową motywację. Nie czekaj zbyt długo, nie zastanawiaj się! Spróbuj bo warto!

„Jeśli nie coś słodkiego, to co? Powiem Ci co: czyste i zdrowe ciało oraz umysł!” Sarah Wilson 

Continue Reading

Moja historia.. czyli jak dotarłam tutaj gdzie teraz jestem

Dokładnie dwa lata temu wzięłam udział w warsztatach z pozytywnej psychologii, które zostały zorganizowane przez szkołę w której aktualnie pracuje. Zawierały one wiele interesujących informacji na temat Mindset, psychologii, Character Strenght (wybaczcie moje mieszanie polskiego z angielskim, ale czasami kiedy coś chce przetłumaczyć to traci ono swoje prawidłowe znaczenie).

Jednym z ćwiczeń, które musieliśmy wykonać było podzielenie się dowolnym wydarzeniem z naszego życia, w którym wykazaliśmy się naszymi Character Strenght. Nie myślcie, że chodziło o wystąpienie publiczne, mieliśmy partnera, który wysłuchiwał naszej spowiedzi.

Jeśli mam być szczera, było to jedno z trudniejszych zadań na tych warsztatach – nie mówię o podzieleniu się moją historią, lecz o wyborze co mam powiedzieć. Przecież nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło w moim życiu. Kiedy jednak usłyszałam co ma do powiedzenia mój parnter in crime, zapaliła się lampka w mojej głowie! Już wiedziałam co powiedzieć, a kiedy skończyłam swoją opowieść zaskoczenie na twarzy mojego partnera było trochę przerażające.. A komentarz zainspirował mnie do napisania tego posta: ” Wow! Nie miałam pojęcia! Pracuje z Tobą już tyle lat, ale nie zdawałam sobie sprawy jak wyglądały Twoje początki w Danii.. Powiedziałaś o tym prowadzącej?! Myślę, że jest to historia, która może zainspirować wielu! Musisz się tym podzielić!”

Nie wiem, czy Wy też pomyśleliście o tym w ten sposób, jednak podążając za radą mojej koleżanki po fachu i prowadzącej warsztaty z pozytywnej psychologii postanowiłam się moją historią podzielić..

Wszystko zaczęło się ponad 7 lat temu, kiedy przyjechałam na stypendium do Danii. Miało trwać 4 miesiące, a ja już miałam plan co będę robić dalej. Plany moje się zmieniły i postanowiłam zostać na kolejne 2 miesiące – przecież moje plany mogą poczekać (mogą się jednak nie doczekać, gdyż jak sami widzicie moje życie potoczyło się zupełnie inaczej niż myślałam). Pamiętam jak dziś, że moja mama powiedziała wtedy: ” Tylko nie dzwoń do mnie w styczniu, że zostajesz na kolejne cztery miesiące.” Nie zadzwoniłam.. Wysłałam maila! Wiem, wiem, wyrodna córka.

 

Jednak zostanie na kolejny semestr wcale nie było takie łatwe. Po pierwsze dziekan nie wyraził zgody, po drugie mój promotor też kręcił nosem, po trzecie koordynator całego programu stwierdził, że mi się nie uda.. Ale ja byłam uparta! Dostałam Indywidualną Organizację Studiów ze względu na reprezentowanie klubu sportowego w siatkówce i dwa tygodnie spędzałam w Polsce, dwa tygodnie w Danii. Jeśli mam być szczera to sama nie wiem, jak udało mi się zdać wszystkie egzaminy, napisać i obronić pracę magisterską, być w dwóch miejscach na raz, ale wiem jedno! Gdybym uwierzyła w to co mówili inni, nigdy bym nie wróciła do Danii i moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej.

Po krótkich wakacjach przyjechałam z całą rodzinką do małego miasteczka w Danii, w którym kilka tygodni wcześniej podpisałam kontrakt trenerski na kolejny sezon. Przez pierwszych kilka miesięcy mieszkałam z jedną z zawodniczek, pracowałam w szkole i byłam grającym trenerem. Wszystko się pięknie układało, jednak przyszła szarobura duńska zima, musiałam się przeprowadzić i mieszkać samodzielnie, zerwałam więzadła krzyżowe, potrzebowałam dwóch operacji, przytyłam z 15kg i miałam depresję. Muszę przyznać, że nawet teraz nie jest łatwo mi się do tego przyznać.. Ja tego nie zauważyłam, idealnie udawałam przed znajomymi w Danii, jednak niczego nie da się ukryć przed mamą! Ona otworzyła mi oczy i w delikatny sposób dała do zrozumienia, że muszę się wziąć za siebie!

 

Przeszłam rehabilitację, wróciłam na boisko, znalazłam nową pracę, schudłam, zaczęłam się skupiać na realizacji marzeń! Łatwo nie było, kiedy moja rodzina i przyjaciele byli w Polsce, a mnie nie było łatwo się otworzyć na nowe prawdziwe przyjaźnie.

Kiedy już myślałam, że wszystko się układa. W pracy było super, zaczęłam mieć znajomych , przyjaciół takich od serca, postanowiłam zmienić mieszkanie z 30m kawalerki, gdzie prysznic musiałam brać na toalecie – na coś większego. Nowe mieszkanie z niewielką pomocą znalazłam dość szybko, jednak wyplątanie się z poprzedniego kontraktu wcale nie było takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Okazało się, że firma zajmująca się wynajmem tych mieszkań specjalizuje się w wyciąganiu jak największej ilości pieniędzy od osób wyprowadzających się z ich M4. Niestety znają prawo na tyle dobrze, że wszystko jest robione w „legalny” sposób. Dzięki uprzejmości tej firmy groziła mi sprawa w sądzie i musiałam zapłacić równowartość 15 tysięcy polskich złotych za pomalowanie 30m mieszkania. Uwierzcie mi próbowałam wszystkiego, jednak nawet adwokat nie był w stanie mi pomóc. Był to kolejny z etapów mojej przygody w Dani, kiedy chciałam wszystko rzucić w cholerę i wrócić do Polski – przecież zawsze mogę być nauczycielem w poslkiej szkole.

 

Po raz kolejny moja mama zasugerowała mi rozwiązanie i praktycznie zmusiła mnie (przypominając mi codziennie) do szukania pracy w szkole w Danii. Wysłałam chyba z 20 CV do rożnego rodzaju szkół w całym kraju. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego – w Danii jest to początek sierpnia, dostałam odpowiedź z mojego aktualnego miejsca pracy. Możecie sobie tylko wyobrazić moją radość, kiedy okazało się, że znalazłam pracę w swoim zawodzie! Łatwo nie było, gdyż szkoła była oddalona o 1.5 godziny pociągiem z mojego miejsca zamieszkania. Wizja pobudki o 5:00 rano każdego dnia nie zniechęciła mnie jednak do walki o swoje marzenia.

Kiedy przekroczyłam progi szkoły, wiedziałam, że jestem w miejscu o którym podświadomie myślałam. Teraz mogę śmiało powiedzieć: łatwo nie było, jednak aktualnie mam pracę swoich marzeń i mieszkam w jednej z piękniejszych stolic w Europie.

Z mojego doświadczenia mogę Was zapewnić, że warto walczyć o swoje marzenia! Kiedy wydaje Ci się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko Tobie i jesteście gotowi się poddać, to właśnie wtedy musicie spróbować jeszcze bardziej. Nie łatwo było napisać tak osobistą i szczerą notkę, jednak mam nadzieję, że kogoś ona zainspiruje do walki i wiary w to, że możecie osiągnąć co tylko chcecie!

Continue Reading