Moja historia.. czyli jak dotarłam tutaj gdzie teraz jestem

Dokładnie dwa lata temu wzięłam udział w warsztatach z pozytywnej psychologii, które zostały zorganizowane przez szkołę w której aktualnie pracuje. Zawierały one wiele interesujących informacji na temat Mindset, psychologii, Character Strenght (wybaczcie moje mieszanie polskiego z angielskim, ale czasami kiedy coś chce przetłumaczyć to traci ono swoje prawidłowe znaczenie).

Jednym z ćwiczeń, które musieliśmy wykonać było podzielenie się dowolnym wydarzeniem z naszego życia, w którym wykazaliśmy się naszymi Character Strenght. Nie myślcie, że chodziło o wystąpienie publiczne, mieliśmy partnera, który wysłuchiwał naszej spowiedzi.

Jeśli mam być szczera, było to jedno z trudniejszych zadań na tych warsztatach – nie mówię o podzieleniu się moją historią, lecz o wyborze co mam powiedzieć. Przecież nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło w moim życiu. Kiedy jednak usłyszałam co ma do powiedzenia mój parnter in crime, zapaliła się lampka w mojej głowie! Już wiedziałam co powiedzieć, a kiedy skończyłam swoją opowieść zaskoczenie na twarzy mojego partnera było trochę przerażające.. A komentarz zainspirował mnie do napisania tego posta: ” Wow! Nie miałam pojęcia! Pracuje z Tobą już tyle lat, ale nie zdawałam sobie sprawy jak wyglądały Twoje początki w Danii.. Powiedziałaś o tym prowadzącej?! Myślę, że jest to historia, która może zainspirować wielu! Musisz się tym podzielić!”

Nie wiem, czy Wy też pomyśleliście o tym w ten sposób, jednak podążając za radą mojej koleżanki po fachu i prowadzącej warsztaty z pozytywnej psychologii postanowiłam się moją historią podzielić..

Wszystko zaczęło się ponad 7 lat temu, kiedy przyjechałam na stypendium do Danii. Miało trwać 4 miesiące, a ja już miałam plan co będę robić dalej. Plany moje się zmieniły i postanowiłam zostać na kolejne 2 miesiące – przecież moje plany mogą poczekać (mogą się jednak nie doczekać, gdyż jak sami widzicie moje życie potoczyło się zupełnie inaczej niż myślałam). Pamiętam jak dziś, że moja mama powiedziała wtedy: ” Tylko nie dzwoń do mnie w styczniu, że zostajesz na kolejne cztery miesiące.” Nie zadzwoniłam.. Wysłałam maila! Wiem, wiem, wyrodna córka.

 

Jednak zostanie na kolejny semestr wcale nie było takie łatwe. Po pierwsze dziekan nie wyraził zgody, po drugie mój promotor też kręcił nosem, po trzecie koordynator całego programu stwierdził, że mi się nie uda.. Ale ja byłam uparta! Dostałam Indywidualną Organizację Studiów ze względu na reprezentowanie klubu sportowego w siatkówce i dwa tygodnie spędzałam w Polsce, dwa tygodnie w Danii. Jeśli mam być szczera to sama nie wiem, jak udało mi się zdać wszystkie egzaminy, napisać i obronić pracę magisterską, być w dwóch miejscach na raz, ale wiem jedno! Gdybym uwierzyła w to co mówili inni, nigdy bym nie wróciła do Danii i moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej.

Po krótkich wakacjach przyjechałam z całą rodzinką do małego miasteczka w Danii, w którym kilka tygodni wcześniej podpisałam kontrakt trenerski na kolejny sezon. Przez pierwszych kilka miesięcy mieszkałam z jedną z zawodniczek, pracowałam w szkole i byłam grającym trenerem. Wszystko się pięknie układało, jednak przyszła szarobura duńska zima, musiałam się przeprowadzić i mieszkać samodzielnie, zerwałam więzadła krzyżowe, potrzebowałam dwóch operacji, przytyłam z 15kg i miałam depresję. Muszę przyznać, że nawet teraz nie jest łatwo mi się do tego przyznać.. Ja tego nie zauważyłam, idealnie udawałam przed znajomymi w Danii, jednak niczego nie da się ukryć przed mamą! Ona otworzyła mi oczy i w delikatny sposób dała do zrozumienia, że muszę się wziąć za siebie!

 

Przeszłam rehabilitację, wróciłam na boisko, znalazłam nową pracę, schudłam, zaczęłam się skupiać na realizacji marzeń! Łatwo nie było, kiedy moja rodzina i przyjaciele byli w Polsce, a mnie nie było łatwo się otworzyć na nowe prawdziwe przyjaźnie.

Kiedy już myślałam, że wszystko się układa. W pracy było super, zaczęłam mieć znajomych , przyjaciół takich od serca, postanowiłam zmienić mieszkanie z 30m kawalerki, gdzie prysznic musiałam brać na toalecie – na coś większego. Nowe mieszkanie z niewielką pomocą znalazłam dość szybko, jednak wyplątanie się z poprzedniego kontraktu wcale nie było takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Okazało się, że firma zajmująca się wynajmem tych mieszkań specjalizuje się w wyciąganiu jak największej ilości pieniędzy od osób wyprowadzających się z ich M4. Niestety znają prawo na tyle dobrze, że wszystko jest robione w „legalny” sposób. Dzięki uprzejmości tej firmy groziła mi sprawa w sądzie i musiałam zapłacić równowartość 15 tysięcy polskich złotych za pomalowanie 30m mieszkania. Uwierzcie mi próbowałam wszystkiego, jednak nawet adwokat nie był w stanie mi pomóc. Był to kolejny z etapów mojej przygody w Dani, kiedy chciałam wszystko rzucić w cholerę i wrócić do Polski – przecież zawsze mogę być nauczycielem w poslkiej szkole.

 

Po raz kolejny moja mama zasugerowała mi rozwiązanie i praktycznie zmusiła mnie (przypominając mi codziennie) do szukania pracy w szkole w Danii. Wysłałam chyba z 20 CV do rożnego rodzaju szkół w całym kraju. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego – w Danii jest to początek sierpnia, dostałam odpowiedź z mojego aktualnego miejsca pracy. Możecie sobie tylko wyobrazić moją radość, kiedy okazało się, że znalazłam pracę w swoim zawodzie! Łatwo nie było, gdyż szkoła była oddalona o 1.5 godziny pociągiem z mojego miejsca zamieszkania. Wizja pobudki o 5:00 rano każdego dnia nie zniechęciła mnie jednak do walki o swoje marzenia.

Kiedy przekroczyłam progi szkoły, wiedziałam, że jestem w miejscu o którym podświadomie myślałam. Teraz mogę śmiało powiedzieć: łatwo nie było, jednak aktualnie mam pracę swoich marzeń i mieszkam w jednej z piękniejszych stolic w Europie.

Z mojego doświadczenia mogę Was zapewnić, że warto walczyć o swoje marzenia! Kiedy wydaje Ci się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko Tobie i jesteście gotowi się poddać, to właśnie wtedy musicie spróbować jeszcze bardziej. Nie łatwo było napisać tak osobistą i szczerą notkę, jednak mam nadzieję, że kogoś ona zainspiruje do walki i wiary w to, że możecie osiągnąć co tylko chcecie!

You may also like