Nie lubię biegać!

„Running reminds you that even in your weakest moments.. you are strong!”

Jeszcze rok temu byłam biegaczem sezonowym! Chociaż słowo biegacz to chyba jednak za dużo powiedziane. Biegałam 1-2 razy w tygodniu maksymalnie 3km w okresie wakacyjnym… nigdy nie pokonałam magicznej bariery 5km.. przecież to nudne! Po co mam się męczyć?! Jest wiele innych zdecydowanie ciekawszych aktywności które sprawiają mi przyjemność!

Siatkówka.. pływanie.. jazda na rowerze.. rolki! Sami widzicie do wyboru do koloru. Kiedy jednak zaczęłam pływać dość regularnie koleżanka zaczęła mnie namawiać na różne dziwne zawody o których wcześniej nawet bym nie pomyślała!

Zaczęło się dość niewinnie.. od skromnych 5km w czerwcu tego roku. Byłam strasznie zestresowana, bałam się że będę ostatnia, że zatrzymam się i skończy się na spacerze, a nie biegu.. ale dałam radę! Z uśmiechem na twarzy wbiegłam na metę i pobiłam swój PB! I tak to się zaczęło..

W czasie wakacji stawiałam sobie poprzeczkę coraz wyżej.. pierwsze 7km.. pierwsze 10km.. biegałam już dość regularnie. 2-3 razy w tygodniu dłuższy bieg przeplatany krótszymi.

Ta sama koleżanka dalej mnie namawiała na kolejne zawody: 5km, 7km, triathlon.. przecież pływałam i biegałam już regularnie, więc pozostało tylko kupić rower! Muszę przyznać, że spodobały mi się zawody. Super grupa ludzi spotykająca się na linii startu. Każda z nas biegała w swoim tempie. Te które ukończyły bieg wcześniej czekały na mecie na resztę grupy kibicując ile sił w płucach! A na koniec zostawałyśmy troszkę dłużej na małe co nieco do zjedzenia.

Z osoby, która na samą myśl o bieganiu była już zmęczona, zmieniłam się w kogoś kto uwielbia to robić! Czy kiedyś przebiegnę Maraton?! Tego nie wiem.. jak na razie mam za sobą kilka biegów 5km oraz najstarszy bieg w Danii na dystansie 13,3 km podczas którego poprawiłam swój PB na 10km o 6min!!

Mój kalendarz jest już zapełniony różnego rodzaju zawodami biegowymi. Tegorocznym celem sportowym jest Triathlon na dystancie olimpijskim. Trzymajcie kciuki!

Follow my blog with Bloglovin

Continue Reading

Moja Wish List

Jeśli jesteście ciekawi jak powstała moja pierwsza Wish List, zamieszczam Wam artykuł, który napisałam bardzo dawno temu – mimo mijającego czasu nadal jest on dla mnie inspiracją i motywacją do realizacji planów, marzeń, a co najważniejsze do bycia szczęśliwą!

Parę dni temu podczas sprzątania mojego małego M4 (pewnie jakby pogoda była bardziej przyjazna to znalazłabym ciekawszą wymówkę, żeby się nie uczyć) odkopałam jakieś stare kolorowe gazety. Długo nie myśląc zaczęłam je przeglądać i segregować na te które warto zachować oraz na te które nadają się do wyrzucenia. Sprawa idealna, przecież muszę zrobić miejsce na nową dostawę plotek i ploteczek z pierwszych stron polskich czasopism, która nadejdzie niedługo – dziękuję mamo! 

Skutecznie wymigując się od nauki słówek natknęłam się na artykuł pt. ” 75 rzeczy, które musisz zrobić przed śmiercią”. Pod tym zachęcającym nagłówkiem znajdowała się lista marzeń małych i dużych, tych codziennych, jak i całkiem szalonych. Pomysł skoku na bungee jakoś specjalnie do mnie nie przemawiał, ale chwyciłam najbliższą kartkę i długopis (leżały niedaleko, gotowe na mój maraton z uzupełnianiem testów gramatycznych w roli głównej). Zaczęłam tworzyć swoją własną listę rzeczy, które chciałabym zrobić oraz miejsc, które chciałabym zobaczyć. Zajęcie trochę czasochłonne, ale przynoszące wielką frajdę. Zanim się obejrzałam minęła ponad godzina, ale dumna ze swojej inwencji twórczej powiesiłam moje dzieło na lodówce i postanowiłam, że od dziś zaczę pracować nad spełnianiem marzeń. Zadziwiające jest to, że robienie takiej listy uświadomiło mi, że podążanie za marzeniami to jest właśnie klucz do urozmaicenia rutyny dnia codziennego oraz że marzenia się spełniają! Wystarczy odrobina wiary we własne możliwości. 

Jeśli macie teraz chwilę czasu proponuję żebyście wzięli kawałek kartki i coś do pisania oraz zapisali, co chcielibyście zrobić, gdzie pojechać, co zobaczyć, czego się nauczyć itd. Stwórzcie swoją własną listę marzeń i życzeń. Nie musi być długa, ale wykażcie się wyobraźnią – tylko błagam nie róbcie z tego kolejnych haseł typu „Moje postanowienia noworoczne” bo wtedy to może się nie udać. 

Celowo nie podałam tytułu gazety, w której był artykuł (choć pewnie Ci bardziej dociekliwi i tak będą go szukać w internecie i nie tylko). Nie chcę żebyście szukali inspiracji w szablonach, w tym co jest popularne. Lista może być krótka, w każdej chwili możecie coś wykreślić, odhaczyć, dopisać. Możecie ją schować do szuflady albo powiesić w widocznym miejscu. Ma ona być pierwszym krokiem do realizacji marzeń – WASZYCH MARZEŃ! Jak Paulo Coelho napisał: „To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące” 

P.S. Kolejnym punktem do reazlizacji w najbliższej przyszłości jest powieszenie ogromnej mapy świata na ścianie i zaznaczaniu miejsc w których byłam oraz które chciałabym odwiedzić. Nie szukajcie więcej wymówek tylko zabierajcie się do realizacji swoich celów!

 

Continue Reading

Postanowienia noworoczne, a może coś innego?

Wraz z Nowym Rokiem większość z nas coś sobie postanawia, coś zapisuje, coś planuje, wyznacza cele do realizacji w kolejnym roku.. Zazwyczaj chodzi o nasz wygląd, pracę, dietę.. Jednak jakby się dobrze przyjrzeć tym naszym postanowienion noworocznym i ich realizacji musimy przyznać, że nie odnosimy na tym polu sukcesów.. A gdyby tak to zmienić?!

Ja znalazłam sposób na zmianę „Listy postanowień noworocznych” (której nigdy nie udało mi się w 100% zrealizować) na „My wish list” czyli co chciałabym zrobić, co chciałabym mieć – nie tylko w nadchodzącym roku. Taką wish list stworzyłam już jakiś czas temu – kiedy to na mojej lodówce wylądowały wypunktowane cele do realizacji. Muszę przyznać, że zabawa była niesamowita przy tworzeniu takiej listy, a jeszcze większa przy jej realizacji! Punkt po punkcie udaje mi się odhaczać to co kiedyś sobie wymyśliłam. Ba! Postanowiłam pójść o krok dalej i założyć sobie pamiątkowy album z dokumentacją zdjęciową moich osiągnięć.

Jeśli więc macie chwilę, weźcie kartkę, długopis i zajrzyjcie w głąb swojego serducha. Co tam widzicie?! Wycieczkę dookoła świata?! Pływanie z delfinami?! Tatuaż?! Randka z księciem z bajki?! Napiszcie! Jakiekolwiek pomysły macie w głowie, przelejcie je na papier. Mogą być szalone, niepewne do realizacji, odważne, bądź związane z codziennością!

Nie wyznaczajcie sobie daty realizacji, nie zamykajcie owej listy, dopisujcie kolejne punkty jak tylko przyjdzie Wam coś do głowy, a zobaczycie, że pewnego dnia jak znajdziecie ową Wish List stwierdzicie z uśmiechem na twarzy, że wszystko udało Wam się zrealizować.

Wystarczy uwierzyć i żyć swoimi marzeniami! Nie wierzycie?! Ja też kiedyś miałam wątpliwości. jednak teraz kiedy patrzę na wiszącą na lodówce kartkę widzę, że dążę do realizacji swoich marzeń, mimo, że czasami nie zdaję sobie z tego sprawy.

Continue Reading

Danish Christmas Tradition – Nisse

Duńczycy są bardzo przywiązani do różnego rodzaju tradycji, szczególnie tych związanych z Bożym Narodzeniem. Mieszkam w Danii ponad 7 lat i właśnie dlatego powstał pomysł na cykl – Danish Christmas Traditions.

Duńczycy wierzą w mityczne skrzaty – Nisse. Według niech zamieszkują one na strychach domów i przynoszą szczęście ich mieszkańcom! Nie masz strychu? Jeśli masz dzieci w domu to na pewno masz Nisse. Okres świąteczny (który w Danii trwa już od początku grudnia) jest dla nich czasem zabawy, a każda rodzina je rozpieszcza. Skandynawowie dekorują mieszkania tworząc całe miasteczka dla Julenisse. Są one dominującym elementem dekoracji Bożonarodzeniowych.

Zanim w Danii pojawił się Święty Mikołaj mieszkańcy tego kraju wierzyli w Nissefar (Gnome Father) lub Julenisse (Christmas Gnome). Wiedzieli, że zostawiając im miskę ryżowego puddingu w Wigilię zapewnią sobie szczęście przez cały rok. Najważniejsze, żeby Nisse było szczęśliwe, bo to powstrzyma je od psocenia w domu.

Teraz kiedy Święty Mikołaj jest odpowiedzialny za budowanie i dostarczanie prezentów, Nisse są jego pomocnikami. Zazwyczaj są one bardzo pomocne i uwielbiają dzieci! Dlatego też to właśnie Julenisse zostawiają im każdej nocy czekoladki w skarpetach – właśnie w taki sposób najmłodsi otrzymują Kalendarz Adwentowy

 

Continue Reading

Świąteczne przepisy przyjazne insulinoopornym

 

Jest w Danii taka tradycja, że w każdą niedzielę adwentu otrzymuje się prezent. W dniu dzisiejszym mam prezent dla Was – eBook pt. Świąteczne przepisy przyjazne insulinoopornym. Znajdziecie w nim małe co nieco na kolację wigilijną, coś pysznego na dobry początek dnia, oraz coś na deser!

Dla pewności oddałam tego eBooka do oceny Dominice Musiałowskiej prezesowi Fundacji Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie . Myślę, że jej akceptacja jest najlepszą rekomendacją dla mojej pierwszej książki kucharskiej. Mam nadzieję, że przepisy w niej zawarte będą dla Was inspiracją podczas przygotowywania kolacji wigilijnej.

Smacznego!

eBook do pobrania: Świąteczne przepisy przyjazne insulinoopornym

Continue Reading